Niezwykła pasja Dariusza Grunta, radnego Rady Miejskiej Starachowic. Uprawia spadochroniarstwo [ZDJĘCIA]

Sławomir Sijer
Sławomir Sijer
- Dobrze pamiętam swój pierwszy skok na spadochronie – mówi Dariusz Grunt, radny Rady Miejskiej w Starachowicach.

- To było podczas służby wojskowej w VI Pomorskiej Brygadzie Powietrzno – Desantowej – mówi Pan Dariusz. - To był rok 1988, samolot AN – 2. Drzwi się otworzyły i skoczyłem. Widziałem tylko swoje nogi i wijącą się pod nimi Wisłę. Lądowanie było twarde. Zresztą wszystkie lądowania na początku są twarde. Potem robią się miękkie. Czy się bałem? Nie, to nie był strach tylko wielkie emocje. Potem były oczywiście plany skakania dalej, ale czasu nie było. Zrobiłem kurs paralotniarski, chciałem kupić sprzęt, ale życie potoczyło się inaczej. Aż do roku 2019, kiedy za namową Piotrka Kijewskiego, kolegi z pracy, pojechałem na lotnisko Pobiednik Wielki koło Krakowa, do sekcji spadochroniarskiej Krak Sky. I zaczęło się skakanie. Piotrek ma na koncie ponad 200 skoków, ja trochę mniej, ale bakcyl wrócił. W moim przypadku, człowieka mającego problemy zdrowotne trzeba znaleźć sobie zainteresowanie, które daje siłę.

Dużo ludzi skacze

W Starachowicach sporo ludzi przechodzi szkolenie spadochroniarskie. Zwłaszcza młodzież. Poprzez Ligę Obrony Kraju, Stowarzyszenie Rezerwa i Zakład Doskonalenia Zawodowego. Szkolą się klasy mundurowe ZDZ i niewielka ilość z nich zostaje przy skakaniu.

Niedawno na lotnisku Zamość Mokre odbyła się kolejna edycja zdobywania odznaki Skoczka Spadochronowego Służb Ochrony. Wśród skaczących byli uczniowie Zakładu Doskonalenia Zawodowego ze Starachowic, w tym dziewczęta. - Osoby, które przejdą takie szkolenie mają potem preferencje, jeśli chcą dostać się do szkół oficerskich – mówi Dariusz Grunt. - A skaczące dziewczęta? To dziś normalne. Wśród skaczących jest po równo kobiet i mężczyzn. Jako prezes starachowickiego Oddziału Ligi Obrony Kraju serdecznie zachęcam do odbycia kursu spadochronowego. Dla młodych ludzi jest to wspaniała przygoda.

Modne tandemy

- Skakanie wymaga czasu – opowiada Pan Dariusz. - Oddanie 2-3 skoków czasem wymaga aby siedzieć na lotnisku przez cały dzień, ale za to jest wspaniała atmosfera. Zresztą jak w każdym hobby: żeglarstwie czy narciarstwie. Zaczynamy skakać „na linie”, to znaczy uczepiona przy samolocie lina otwiera nam spadochron. Dodatkowo spadochron może otworzyć automat. 2 etap, to tak zwane „wolne spadanie”. To znaczy, że po opuszczeniu samolotu przez pewien czas opadamy swobodnie i dopiero po dłuższej chwili samodzielnie otwieramy spadochron. W 3 etapie przechodzimy do skakania z wyższych wysokości, czyli nawet 3 tysięcy metrów. To lot, w którym jest czas aby poćwiczyć obroty, salta, podejścia i odejścia od partnera. Niedawno modne zrobiły się skoki w tandemach. „Pasażer” podpięty jest do instruktora przy pomocy specjalnej uprzęży. Znam panią, którą mąż przywozi na lotnisko aby w ten sposób poskakała. Przyjeżdżają z Ostrowca a pani jest głuchoniema. Natomiast wyższa szkoła jazdy, to są skoki grupowe. Tu już trzeba być zawodowcem. Po 30 latach przerwy na nowo skacze natomiast 71 – letni pan Stanisław, który ma na koncie ponad 1000 skoków. Czyli wszystko zależy od predyspozycji. Skacz się na różnych spadochronach. W wojsku używane są jeszcze desantowe, ale takie radzieckie D 5, to była już natomiast prawdziwego sportu spadochronowego. W „cywilu” wykorzystywane są różne spadochrony, pozwalające – w skakaniu na celność – uzyskiwać centymetrowe odległości.

Ryzyko jest zawsze

- Przy skokach ryzyko zawsze istnieje, jak na ulicy. No, może w górze jest mniejszy tłok. Kiedyś koleżance nie otworzył się główny spadochron, ale zadziałał automat i spokojnie wylądowała. Należy bezwzględnie słuchać instruktorów, bo błędy na górze są niewybaczalne, a te mogą zdarzyć się najlepszym. Najwięcej wypadków zdarza się najbardziej doświadczonym skoczkom. Cieszę się, że w Starachowicach jest dużo ludzi, którzy służyli w wojskach desantowych. Wykonali po parę skoków, ale dziś mają inne obowiązki. Za to mamy w mieście paralotniarzy, moto paralotniarzy a nawet baloniarzy. Ludzi rozwijających swoje pasje związane z lataniem. Trochę przeszkodziła nam pandemia, ale w Lidze Obrony Kraju mamy w statucie tworzenie na przykład Koła Spadochroniarskiego i na pewno do tego wrócimy. Osobiście buduje mnie, że starsze osoby wracają do swoich młodzieńczych zamiłowań.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Materiał oryginalny: Niezwykła pasja Dariusza Grunta, radnego Rady Miejskiej Starachowic. Uprawia spadochroniarstwo [ZDJĘCIA] - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie